w numerze:
Z wizytą u św. Jana Vianney'a -
pielgrzymka Roku Kapłańskiego
Wojny - kto znosi ich trud?
Popielgrzymkowe zamyślenia
Nr 35 (767) * J * ROK * LII * 30 VIII 2009
[Rozmiar: 7930 bajtów]
Wolność

W tym tygodniu kończą się wakacje i czas urlopów. Dzieci, młodzież i nauczyciele wracają do codziennych obowiązków. Na progu nowego roku szkolnego stają wobec ważnych wydarzeń – 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej i 20. upadku komunizmu. Te daty łączą się i wymagają upamiętnienia oraz podkreślenia historycznej roli „Solidarności” zarówno w Polsce, jak i w Europie. Polska na skutek wybuchu wojny utraciła niepodległość, którą – po latach totalitaryzmu komunistycznego – odzyskała w 1989 r.
W najtrudniejszych momentach dziejowych Polacy na Jasnej Górze zawsze byli wolni, wolni od zemsty, lęku i nienawiści, byli solidarni, byli wspólnotą. Pamiętali, że „ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił. Bo korzeń jego jest Chrystus” (Piotr Skarga). W zaciszu sanktuarium uczyli się „przykładać ucho do tego świętego miejsca, aby czuć, jak bije serce narodu w sercu Matki” (Jan Paweł II). Kroczyli za krzyżem, w blasku miłości, która jest silniejsza od śmierci; nadziei, która prowadzi do wolności; wiary, która zmienia świat.
Dlatego tak licznie każdego roku w sierpniu pielgrzymują do Czarnej Madonny. Także pątnicy diecezji toruńskiej złożyli u stóp Pani Częstochowskiej entuzjazm wiary, intencje osobiste, Ojczyzny i Kościoła.
Zapalając znicze na mogiłach tych, którzy oddali życie za Ojczyznę, warto uświadomić sobie, że wolność nie jest samowolą, jest odpowiedzialnością za własne czyny, za drugiego człowieka i Ojczyznę, jest solidarnością, jest jednością i miłością. I zapytać: Czy pamiętam o Polakach, którzy walczyli o wolność? Jakie znaczenie ma dla mnie życie w wolnym kraju? Jak używam wolności?

Beata Pieczykura

pozycje cykliczne:
[Rozmiar: 10434 bajtów]
 DHTML Menu by AllWebMenus





wiadomości opracował
ks. dr Dariusz Żurański

[Rozmiar: 20551 bajtów]
Jedna setek zachowanych fotografii Joanny i Piotra.

Śladami św. Joanny Beretty Molli

Na zaproszenie rodziny św. Joanny Beretty Molli w dniach 8-10 czerwca w miejscach związanych z życiem i posługiwaniem Świętej przebywali duszpasterze wspólnot parafialnych, którzy do swoich kościołów przyjęli relikwie Świętej.
Siostra Wirginia Beretta, rodzona siostra św. Joanny, przywitała nas na lotnisku w Bergamo. Pierwsze kroki po przyjeździe skierowaliśmy na niezwykle urokliwy i bogaty w piękną zieleń cmentarz, gdzie spoczywa o. Alberto Beretta, kapucyn, jeden z braci Świętej, który dzisiaj jest kandydatem na ołtarze. Ojciec Albert – tak jak Gianna –z zawodu był lekarzem, następnie wstąpił do zakonu kapucynów, aby poświęcić się misjom w Brazylii. Jego święta Siostra również pragnęła w pewnym momencie oddać się pracy misyjnej w tym kraju jako lekarz. Problemy stawiane przez ówczesne władze Brazylii z nostryfikacją lekarskiego dyplomu osłabiły jednak jej zapał.
Miejscem naszego zakwaterowania było Seminarium Duchowne, położone ponad miastem, w zabytkowej części Bergamo. Potężny gmach, w którym m.in. do kapłaństwa przygotowywał się Giuseppe Roncalli, późniejszy papież Jan XXIII, dzisiaj, niestety, świeci pustkami, a część pomieszczeń po prostu jest domem pielgrzyma. Właśnie w tym gmachu mieliśmy okazję spotkać się na dłuższej rozmowie i wspomnieniach z s. Wirginią i ks. Józefem Berettą. Kapłan –tak bardzo podobny do znanej z wielu zdjęć Gianny – powiedział, że jego Siostra otrzymała jeden z najpiękniejszych tytułów:„święta żona i matka rodziny”. Jest przykładem dla wszystkich matek, bo poświęciła się za dziecko. Wspominał, że kiedy Gianna usłyszała werdykt lekarzy, że mogą ratować jej życie, ale ma zapomnieć o dziecku, zaprotestowała, nie zgodziła się, ponieważ najważniejsze jest dziecko. Wspominał także, jak ważne w tych ostatnich dniach było dla niej duchowe wsparcie i bliskość męża. Gdy wiedziała, że zbliża się jej koniec, poprosiła męża, by zabrał ją do domu – bo jak mówiła – chce umrzeć na łożu małżeńskim. Kiedy w dniu swojej śmierci, o świcie, słyszała radosny„świergot” swoich małych dzieci nie zdających sobie sprawy z tragizmu sytuacji, powiedziała tylko, chcę, by wypełniła się w moim życiu wola Boża. S. Wirginia wspominała, że wiara ich rodziców, którą przekazali swoim dzieciom, była dla Gianny tym wsparciem, które pomogło jej podjąć tak trudne życiowe wybory. Rodzice powtarzali swoim dzieciom, że najważniejsza jest wola Boża. Byli zawsze wielkim przykładem, pokazali, że nie chcą mieć dwoje czy troje dzieci. Wydali na świat13 dzieci, bo tego pragnęli. Podziwiając tamtych wspaniałych rodziców, wielu dzisiaj może pozazdrościć tak wspaniałego daru. Dla nich rodzice byli odbiciem Boga dla dziecka.
Kolejny dzień spędziliśmy w Maesero, rodzinnym mieście męża św. Joanny –Piotra Molli. Pierwsze kroki skierowaliśmy do jego domu, w którym do dzisiaj mieszka ze swoją córką Gianną Emmanuelą, za którą swoje życie oddała Święta. W progu domu wita nas radosna kobieta – właśnie Gianna Emmanuela, tak bardzo podobna do swojej świętej Mamy. Interesuje się wszystkimi gośćmi, którzy są jej przedstawiani i bardzo cieszy się naszą obecnością, wreszcie musi wrócić na piętro do ojca. Tak jak jej Mama jest lekarzem pediatrą, ale zdobyła również drugą specjalizację – geriatrię, aby opiekować się swoim ojcem w dzień i noc. Pozostajemy w domu, mogąc poruszać się całkowicie swobodnie. Prawie wszystkie sprzęty pamiętają Joannę, zabudowa kuchni jest ślubnym prezentem dla Piotra i Gianny od pracowników fabryki, której Piotr był dyrektorem. Wszędzie pełno jest osobistych, rodzinnych pamiątek i przedmiotów codziennego użytku, z których korzystała Gianna. Trudno uwierzyć, że stąpamy po domu, gdzie właściwie wszystko jest relikwią. Wszystko to zostało przeniesione z domu służbowego w Ponte Nuovo, gdzie Piotrz Gianną mieszkał w czasie trwania ich małżeństwa. W pewnym momencie jako jedyny z całej grupy zostałem zaproszony, aby spotkać się na chwilę z mężem Gianny, dzisiaj sędziwym człowiekiem, który jednak ze wzruszeniem przyjął wiadomość o naszej wizycie i o tym, jak bardzo kult jego świętej żony rozwija się w Polsce.
W rodzinnym domu Piotra Molli znajduje się także gabinet lekarski Gianny, w którym przyjmowała swoich pacjentów. Rodzina nie miała odwagi nigdy go zlikwidować, a dzisiaj jest wspaniałą salą pamiątek. Wygląda tak, jakby Święta dopiero go opuściła. Są tam osobiste rzeczy, których używała jako lekarka, medyczne instrumenty oraz inne pamiątki.

Redaktor odpowiedzialny:  ks. dr Dariusz ŻURAŃSKI
Współpraca: Joanna KRUCZYŃSKA
ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń
tel. 056 622 35 30 w.39, fax 056 622 35 30 w.38
dyżur: od poniedziałku do piątku, od 9.00 do 13.00
Redakcja częstochowska:
Beata PIECZYKURA
ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa,
tel. 034 365 19 17,
fax 034 366 48 93
jesteśmy gośćmi
na stronach:

opracowanie stron:Tomasz Kowalski